MKOL odebrał mi możliwość zdecydowania kiedy i jak zakończę przygodę z kajakami. Rozmowa z Adamem Seroczyńskim

    Dodane: 2017-04-15

Na swoim sportowym koncie ma 4 medale Mistrzostw Europy, w tym jeden złoty, 3 razy stawał na podium Mistrzostw Świata, 3 razy reprezentował nasz kraj na Igrzyskach Olimpijskich zdobywając w 2000 roku w Sydney wraz z Dariuszem Białkowskim, Grzegorzem Kotowiczem i Markiem Witkowskim brązowy medal w K4 1000m. Wydawało się, że Adam Seroczyński, jeden z najlepszych polskich kajakarzy przejdzie na stałe do panteonu sław polskich kajaków, jednakże podczas Igrzysk Olimpijskich w Pekinie u Polaka wykryto niedozwoloną substancję Clenbuterol. I tak z mistrza ogłoszono go dopingowiczem bez większych możliwości na obronę, bo jak można mówić o obronie kiedy po drugiej stronie stają największe organizacje sportowe na świecie?

Adam_Seroczynski.jpg

zdj. Adam Seroczyński

Na początku był wielki szok, niedowierzanie i załamanie. Setki telefonów. Mimo, że Adam tłumaczył, iż zakazany środek znalazł się w jego organizmie poprzez skażone mięso, które spożywał podczas Igrzysk to jednak niezbyt wielu mu uwierzyło. Dziś po 9 latach, skończonej przedwcześnie karierze okazuje się, że środek ten wykryto w Pekinie również u innych sportowców, często z pierwszych stron gazet. Czy po wielu latach polskiemu mistrzowi uda się do końca oczyścić swoje dobre imię? Czy Polak doczeka się przeprosin? Rozmowa z Adamem Seroczyńskim:

Aktywni na wodzie: Jak rozpoczęła się Twoja przygoda ze sportem i skąd pomysł na kajaki?

Adam Seroczyński: W latach 80-tych każdy młody chłopak szukał pomysłu na rozładowanie energii. Wspólnie z kolegą z klasy szukałem klubu sportowego który przyjąłby 11-latków do sekcji sportowej. Tak się złożyło, że wujek innego kolegi był kajakarzem i to przez niego trafiłem do kajaków. Historia na tyle zatoczyła koło, że tym wujkiem był Jan Ambroziak a dziś jego syn Denis jest zawodnikiem w klubie w którym jestem trenerem.

Aktywni: Co czuje sportowiec, który staje na podium najważniejszych imprez globu?

AS: Na pewno dumę i satysfakcję, że można reprezentować Polskę i jeszcze do tego zdobywać dla Niej medale. W pewnym sensie też satysfakcję , że wiele lat ciężkiej pracy nie poszło na marne i zostało nagrodzone zdobywaniem medali.

Aktywni: Jak bardzo medal Igrzysk Olimpijskich zmienił Twoje życie?

AS: Dał olbrzymią radość i poczucie bycia kimś ważnym i rozpoznawalnym w świecie sportu. Dał też motywację do dalszej pracy i dążenia do spełnienia marzeń sportowych.

Aktywni: Brązowy medal Igrzysk Olimpijskich i 3 medale z MŚ. Czy czujesz się zawodnikiem spełnionym?

AS: Wszystkie te medale przyniosły wiele zadowolenia, ale skłamałbym gdybym stwierdził że byłem kajakarzem w pełni spełnionym. Moim sportowym marzeniem było zostanie Mistrzem olimpijskim w jedynce (K1) na 1000m.

Aktywni: Czy gdyby nie sprawa dopingowa kontynuował byś karierę zawodniczą?

AS: Gdybym zdobył złoty medal na Igrzyskach pewnie bym to zrobił, po zdobyciu czwartego miejsca pozostał niedosyt i sportowa złość. Myślę, że kontynuowałbym dalej "karierę" zawodnika. Niestety MKOL odebrał mi możliwość tego, że To Ja zdecyduję kiedy i jak zakończę swoją przygodę z kajakami.

Aktywni: W jaki sposób ta sprawa wpłynęła na Twoje życie osobiste?

AS: Otrzymałem potężny cios od życia. Najgorszemu wrogowi nie życzyłbym tego co przeżyłem. Jak się teraz okazuje błędne decyzje działaczy MKOL-u zadecydowały o mojej "sportowej śmierci". Oskarżenia o stosowanie dopingu spowodowały też nagłe zmiany w życiu osobistym, pomijając straty moralne, nagle w jednej chwili zostałem bez środków finansowych. Po za tym zostałem wtedy chyba najbardziej rozpoznawalnym medialnie kajakarzem, ale w tym najgorszym wydaniu. Wszyscy nie mówili o mnie w kontekście zdobytych medali ale postrzegali mnie poprzez aferę z dopingiem.

Aktywni: Mówiłeś już o tym pewnie tysiące razy ale nie wszyscy jeszcze słyszeli – w jaki sposób zakazany środek Clenbuterol znalazł się w Twoim organizmie?

AS: Tak mówiłem już o tym tak wiele.. W poszukiwaniu odpowiedzi "skąd ", dotarliśmy do informacji, że środek ten jest powszechnie stosowany w tuczu zwierząt,  m.in. w takich krajach jak Chiny i Meksyk. W między czasie pojawiło się wiele doniesień o powszechnych zatruciach tym środkiem więc odpowiedź na pytanie nasunęła się sama.

Aktywni: Jaka była Twoja reakcja jak dowiedziałeś się, że w Twoim organizmie wykryto niedozwoloną substancje?

AS: W pierwszej chwili wielki szok i niedowierzanie, załamanie.. następnie walka o prawdę, wiele telefonów jak to możliwe, co to w ogóle jest za środek i skąd mógł się znaleźć w moim organizmie. W miarę upływu czasu dostałem duże wsparcie środowiska kajakowego bez którego ciężko by to było  przejść.

Aktywni: Jak na tę wiadomość zareagowali Twoi reprezentacyjni koledzy i sztab trenerski?

AS: To pytanie wolałbym, żebyś zadał zainteresowanym... na pewno nie tak jakbym tego oczekiwał, jakby oczekiwał zawodnik który przez ponad 10 lat reprezentował Polskę. Jest to jeden z momentów w życiu w którym weryfikujesz swoje środowisko. Jednym z pierwszych który wyciągnął do mnie rękę w tej trudnej sytuacji i od początku wspierał mnie i we mnie wierzył był dr Darek Sitkowski, który walczy ze mną nadal za co jestem i będę mu zawsze wdzięczny.

Aktywni: Dopiero po 9 latach wyszło na jaw, że podobnie jak u Ciebie śladowe ilości Clenbuterolu znaleziono podczas Igrzysk Olimpijskich w Pekinie u innych czołowych sportowców co dowodzi, że Twoje tłumaczenie o skażonym mięsie zostały potwierdzone. Jak to skomentujesz?

AS: Chciałoby się wykrzyczeć "i co teraz mi wierzycie?". Nie da się tego tak łatwo skomentować, z jednej strony satysfakcja że miałem rację, z drugiej strony wielki skandal  i tym większa mobilizacja żeby dalej walczyć o moje dobre imię.

Aktywni: Czy mimo wszystko tęsknisz dzisiaj za sportem wyczynowym i startami?

AS: Mimo wszystko tak... Można i trzeba mieć żal do działaczy i instytucji, ale nie można się obrażać na życie i kajaki.

Aktywni: Cały czas czekasz na odpowiedź MKOl w sprawie ewentualnego zamrożenia twojej próbki? Jak myślisz dlaczego odpowiedzi cały czas nie ma?

AS: Myślę, że tak jak było to od początku MKOL bardzo zlekceważył mnie nie tylko jako olimpijczyka i medalistę olimpijskiego, ale jako człowieka po prostu. Jest to też w pewnym sensie zlekceważenie PKOL-u, bo przecież to PKOL wysłał prośbę w moim imieniu...

Aktywni: Czy rzeczywiście chcesz wnieść skargę przeciwko Międzynarodowemu Komitetowi Olimpijskiemu?

AS: Na to pytanie będę mógł odpowiedzieć wkrótce, gdy poznam wszystkie możliwe kroki i procedury jakie mogę w obecnych okolicznościach podjąć. Sprawa nadal jest rozwojowa. Na pewno nie spocznę w walce o przywrócenie mi honoru sportowca i nie ukrywam, że rozważam taką skargę. W dużej mierze zależy to od tego jak w tej sytuacji zachowa się MKOL, a w szczególności jego przewodniczący Thomas Bach.

Aktywni: Jakie rady dałbyś młodym zawodnikom, którzy dopiero rozpoczynają swoją karierę sportową?

AS: Jako były zawodnik, a obecnie trener chciałbym żeby wierzyli w sukces poparty ciężką pracą wolną od nieczystych zagrań oraz w spełnienie sportowych marzeń.